Kiedyś wydawało mi się, że "chciwość jest dobra". Jako ekonomista wierzyłem, że niewidzialna ręka rynku stanowi receptę na problem: ograniczone zasoby vs. nieograniczone potrzeby.
Dziś już wiem, że tak nie jest. Ludzie (konsumenci) nie zachowują się racjonalnie. Problemem jest brak informacji. Naszą niewiedzę wykorzystują Ci, którzy tę informację posiadają (i strzegą jej przed nami), bogacąc się na naszej niewiedzy, bierności, łatwowierności, lenistwie, często i głupocie...
Mój blog powstał po to by dysproporcje te wyrównywać. Nie dajmy się wyzyskiwaczom i innym cwaniakom!

PS. Jestem spełnionym osobiście i zawodowo finansistą a nie sfrustrowanym Oburzonym. Chcę się z Wami dzielić moimi przemyśleniami bo uważam, że wokół nas za dużo jest chciwości. Świat byłby piękniejszy, gdybyśmy mogli sobie nawzajem bardziej ufać. Oglądaliście "Sułtanów westernu"? W życiu liczy się jedna tylko rzecz...

niedziela, 6 listopada 2011

Jeść i dobrze i tanio

Kocham jeść. Uważam, że na wszystkim można oszczędzać ale nie na jedzeniu. Chodzi o zdrowie; każda złotówka zaoszczędzona dziś na jakości spożywanych pokarmów oznacza 2 albo więcej zł, które w przyszłości wydamy na reperowanie zdrowia.

Wkurzyłem się ostatnio tym, że we wszystkich restauracjach w biurowcu, w którym pracuję podniesiono ceny. Postanowiłem - jak to ekonomiści mówią - "zagłosować nogami" - wyszedłem na miasto w poszukiwaniu alternatyw. Chcąc zjeść 2-daniowy posiłek WSZĘDZIE musiałem zapłacić od 17 zł wzwyż. W skali miesiąca wychodzi ok. 350-400 zł. Niemało. Co ciekawe ceny lunchy tak bardzo nie różnią się od siebie pomiędzy różnymi lokalizacjami. Tyle samo zapłacę za obiad w centrum Warszawy jak i na Białołęce. Działają prawa ekonomii - lepiej jest sprzedać trochę mniej ale za to drożej. Lepiej by więcej osób chodziło głodnych, lub jadło byle co, niż żeby wszyscy byli przyzwoicie najedzeni za umiarkowaną cenę.

Odbyłem kiedyś ciekawą rozmowę z prezesem firmy cateringowej. Chwalił się, że największym osiągnięciem w jego karierze biznesowej było zejście z jednostkowym kosztem wytworzenia posiłku do 3 zł (tak - TRZECH ZŁOTYCH). Sprzedawał za 20.

Postanowiłem rzucić wyzwanie - przemysłowi gastronomicznemu i zarazem sobie. Postanowiłem udowodnić, że można jeść i zdrowo i tanio. Zacząłem od porównywania cen w różnych supermarketach. Odkryłem, że największy wcale nie musi oznaczać najtańszy (choć tak to powinno działać). Bezkonkurencyjna okazała się Biedronka, no i też Lidl. W Biedronce asortyment towarów nie jest może aż tak zróżnicowany jak w innych sieciach, ale czy to problem? Czy ja muszę mieć pięćdziesiąt rodzajów wody mineralnej do wyboru?? Czas to też pieniądz. Biedronka i Lidl mają towary świetnej jakości (słowa koleżanki, która zawodowo zajmuje się kontrolą jakości), mają jedynie mały wybór. Biedronka podpisuje umowę na dostawę mięsa z jednym tylko dostawcą, gwarantując mu zbyt - dzięki temu może sprzedawać tak tanio. Mnie ten układ bardzo odpowiada, bo NIENAWIDZĘ robić zakupów. W dyskontach oszczędzam czas i nerwy bo nie muszę się zastanawiać co wybrać. I nie przepłacam - zwróćcie uwagę, że w marketach towary najczęściej są układane w ten sposób, że te najdroższe są w zasięgu ręki, a po tańsze trzeba się schylić (i trzeba je też odszukać).
Zdziwicie się jak smaczne może być kupione w Biedronce wino kosztujące 10 zł (sic!).

Biedronka ma też taką przewagę, że na swej stronie internetowej publikuje przepisy ze składników do zakupienia w swoich sklepach. Wydaje też broszury, w których dokładnie podane są ceny składników i koszt wytworzenia całego dania. Osoby zapisane do ich newslettera regularnie dostają informację o ofercie i o 'przepisie tygodnia'.
Lidl też ma fajną stronkę z przepisami.

Polecam Wam samodzielne przygotowywanie sobie posiłków. Wychodzi nie tylko taniej, ale i jaka to zabawa (zwłaszcza we dwoje). Na zupę i drugie danie wydałem dziś 6,5 zł.
Powodzenia i smacznego!


Uwaga końcowa: NIE, TEN BLOG NIE JEST SPONSOROWANY PRZEZ DYSKONTY!!! :D

1 komentarz:

  1. Zawsze wydawało mi się, że sklepy typu Lidl czy Biedronka oferują tak tanie produkty kosztem jakości (żyjąc w XXI wieku wszędzie węszę podstęp). Może warto podreptać trochę dalej i zapłacić taniej za coś dobrego.
    ps. Ale akurat same zakupy (tj bezcelowe łażenie między półkami) uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń